Strona główna

Kromołów

Odnawialne źródła energii 2018-2019

Poprawiony: czwartek, 15 marca 2018 15:20 Wpisany przez Mariusz Golenia sobota, 17 marca 2018 20:14

 

Korona Gór Polski

Wpisany przez Pola Burzyńska środa, 14 marca 2018 10:32

Dzięki turystycznej pasji ADAMA PAŁUCHY, członka Towarzystwa Sympatyków Kromołowa,  w dniach 12 lutego i 12 marca b.r. Sympatycy Towarzystwa odbyli wirtualną wędrówkę  górską. Mieli okazję prześledzić trudy zdobywania „Korony Gór Polski” na ekranie, a przygotowane zdjęcia zostały poparte interesującym komentarzem historii danego rejonu, ciekawostkami przyrodniczymi i geologicznymi spotykanymi na szlakach.

Klub Zdobywców Korony Gór Polski działa od 20 lat w Warszawie i obecnie liczy ponad 21 tys. członków. Należy zaznaczyć, że Adam Pałucha jest pierwszym kromołowianinem, któremu tytuł ten został przyznany przez Lożę Zdobywców w dniu 14.10.2016 r., wpisanym na listę zdobywców pod numerem 1165.
Brawo Panie Adamie!

Z wielu wykonanych na górskich ścieżkach zdjęć wybrane zostały takie, które zaciekawiły uczestników prelekcji w lutym na tyle, że niecierpliwie oczekiwali następnego spotkania. Właśnie wczoraj 12.03.2018r. Sympatycy spotkali się  podobnie jak poprzednio w licznym gronie (w lutym-37 osób, w marcu-35 osób) i wysłuchali naszego zdobywcy najwyższych szczytów 28 pasm górskich w Polsce. Właśnie tyle szczytów należy zdobyć,  aby otrzymać  tytuł ZDOBYWCY Korony Gór Polski. Adam dokonał tego w 17 miesięcy i nie poprzestał na tym. Dalej chodzi po górach i zaprasza wszystkich miłośników wędrówek do wspólnego spędzania czasu na górskich szlakach. Za pośrednictwem Towarzystwa Sympatyków Kromołowa możemy zaplanować już wkrótce pierwszą wspólną wyprawę.

Na zakończenie p. Adam złożył życzenia z okazji Dnia Kobiet i poczęstował uczestników spotkania symboliczną lampką szampana.

 

   

Generał Brygady

Poprawiony: sobota, 10 marca 2018 09:32 Wpisany przez Mariusz Golenia sobota, 10 marca 2018 09:12

Ostatnimi czasy dużo się zmienia w naszym kraju. W życiu politycznym, gospdarczym, społecznym. U każdego z nas w życiu prywatnym, rodzinnym, zawodowym. Nie każdy z nas śledzi na bieżąco news-y telewizyjne, radiowe. Takie zmiany zaszły również w Wojsku Polskim. W Sztabie Generalnym. Cytując tekst piosenki „…nadchodzi nowe pokolenie…”. Następuje zmiana warty. I tak można określić awans generalski płk Szymona Koziatka, który z rąk Prezydenta RP Andrzeja Dudy otrzymał nominację generalską w dniu 1 marca 2018r. Jest zastępcą szefa Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych – P5. Generał Brygady Szymon Koziatek jest rodowitym kromołowianinem, z tak zwanej „małej uliczki”, jak nazywana jest ul. J.U. Niemcewicza. Tutaj się urodził, wychował, chodził do szkoły. Tutaj też prawdopodobnie zamierza spędzić swoją zasłużoną „jesień życia”. A świadczy o tym wybudowanie rodzinnego domu w naszej miejscowości. Chociaż, większość swojego życia spędził poza Kromołowem. W służbie Ojczyzny. Biorąc udział w misjach woskowych, kontyngentach. Służył na wielu kontynentach, w wieli krajach. Gratulując w imieniu naszej społeczności gen. bryg. Szymonowi Koziatkowi awansu, życzymy wielu sukcesów zawodowych w Sztabie Generalnym i kolejnych „gwiazdek”.

A nawiązując jeszcze do zmian pokoleniowych, do tego że życie nie znosi próżni. Do sportowców, którzy jedni odchodzą w glorii chwały a pojawią się nowi mistrzowie (skoki narciarskie). Nawiązując do naszego miasta, dzielnic. Ze Sztabem generalnym pomału żegna się zastępca szefa SG – gen. bryg. Jan Dziedzic. Urodzony na Wartach. Kiedyś powiedzieliby „z jednej parafii”. Jak widać miasto Zawiercie ma dobre kontynuacje wojskowe - „generalskie”. I niech tak zostanie. Młode pokolenie rośnie, uczy się i…

Wielu z Państwa zapewne nie zna nowego gen. bryg. Szymona Koziatka lub może „lekko” nie pamięta młodego chłopaka, który wyruszył z Kromołowa na przygodę swojego życia z Wojskiem Polskim. Poniżej przedstawiam kilka fotografii z „sieci” oraz artykuł i linki do poczytania o naszym rodaku, ale nie tylko jako generale. Jego pasją po „trzydziestce” stał się rower. W 2012 roku podjął największe dla polskich kolarzy amatorów wyzwanie – jadąc non stop, pokonał liczącą 1008 km trasę Bałtyk – Bieszczady. Zachęcam do lektury i obejrzenia galerii fotografii.

„Wojskowi fani kolarstwa do ubiegłorocznych sukcesów Rafała Majki i Michała Kwiatkowskiego

mogą dopisać triumf swojego zawodnika, płk. Szymona Koziatka”

 Ściganie na kilkusetkilometrowych dystansach Szymon Koziatek rozpoczął przed pięcioma laty, tuż przed czterdziestką. W 2012 roku podjął największe dla polskich kolarzy amatorów wyzwanie – jadąc non stop, pokonał liczącą 1008 km trasę Bałtyk – Bieszczady. W 2014 roku powtórzył wyczyn. Ponadto zdobył Puchar Polski w szosowych maratonach rowerowych w kategorii open. Superkolarz jest pułkownikiem. Wywodzi się z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, a obecnie służy w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych RP.

 Smak zwycięstwa

Kiedy w 2012 roku ukończył ponadtysiąckilometrowy wyścig Bałtyk – Bieszczady, najbardziej tym wyczynem chyba zaskoczył sam siebie. Mimo wszystkich przeszkód – na trasie pękła mu szprycha i rozcentrowało się koło, a na dodatek pomylił trasę, przez co przejechał kilkadziesiąt kilometrów więcej niż pozostali – pokonał dystans w 50 godzin i kilka minut. W 2013 roku nie rozgrywano supermaratonu ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych, więc skupił się na cyklu wyścigów liczonych do Pucharu Polski w szosowych maratonach rowerowych. Zajęcie drugiego miejsca w swojej kategorii wiekowej i szóstego open w klasyfikacji pucharowej było motywacją do „kręcenia kolejnych tysięcy kilometrów”.

W 2014 roku wyścigi dla Szymona Koziatka były już nie tylko sportową przygodą, lecz także konsekwentnie realizowanym planem startowym: „Pomyślałem, że fajnie byłoby wreszcie wygrać jakiś wyścig. Bo do tej pory przyjeżdżałem w czołówce, ale nie zaznałem smaku zwycięstwa”. Zaczął od 320-kilometrowego ultramaratonu w Świnoujściu: „Zimno, deszcz, a na dodatek 10 km po starcie kolega zajechał mi drogę… Jak zbierałem się z szosy, pomyślałem, że włożyłem tyle wysiłku, a sezon nie będzie się liczył. Na szczęście rower był cały, a ja tylko nieco poobijany. Dając z siebie wszystko, po 5 km dogoniłem grupę, a na mecie byłem pierwszy”.

I tak wygrał swój pierwszy wyścig, i to w kategorii open, więc już na początku sezonu roczny plan miał wykonany… Potem zwyciężał jeszcze pięciokrotnie w kategorii open – w Świnoujściu, Świdwinie, Iławie, Kołobrzegu i Niechorzu, trzy razy był trzeci, raz drugi i tylko dwa razy trochę dalej. W efekcie odniósł zwycięstwo open w całym cyklu.

W środku sezonu, gdy wszystko szło nadspodziewanie dobrze, stanął przed dylematem. Z cyklem wyścigów liczonych do Pucharu Polski kłócił się ponowny udział w tym najdłuższym, którego nie chciał odpuścić: „Parę wyścigów już wygrałem, nazbierałem sporo punków, a w tydzień po trasie Bałtyk – Bieszczady była Iława, potem Karpacz i Rewal. Jak pokonać morderczy dystans, żeby się nie wycieńczyć i nie zaprzepaścić dorobku?”.

Jeszcze lepiej?

Przed startem Szymon Koziatek pobawił się trochę w matematykę: „Z poprzednich doświadczeń wynikało, że nie tylko mogę poprawić swój czas sprzed dwóch lat. Doświadczeni koledzy podpowiadali, że udałoby mi się nawet »złamać czterdziestkę«. Wyszłaby z ciągłej jazdy średnia prędkość około 26 km/h, a licząc konieczne przerwy, około 30. Przy takiej jeździe, co ogromnie ważne, byłaby również szansa niezarywania drugiej nocy”.

Pierwsze 200 km, wspierany przez korzystny wiatr, przejechał ze średnią 35 km/h. „Kręcił” na trochę wyższym pulsie niż planował, a pilnowanie tętna przy wielogodzinnym wysiłku jest ważniejsze niż sprawdzanie szybkościomierza. Wszystko szło dobrze gdzieś do Sochaczewa, ale później zaczęło padać i lało już niemal do końca. Cały czas jechał mokry, a jedyny dłuższy postój zrobił dopiero przed pierwszą nocą, żeby się cieplej ubrać. Prawdziwy kryzys dopadł go dopiero w Bieszczadach, między Ustrzykami Dolnymi a Górnymi. Temperatura spadła do 6oC. Okropnie marzł na zjazdach, najgorzej cierpiały nogi i kolana. Był jednak już tak zmęczony, że nie miał siły się zatrzymać i włożyć coś jeszcze na siebie. A jakby tego było mało, na koniec zaczęły mu gasnąć lampki w rowerze.

Metę osiągnął po 39 godzinach i 40 minutach jazdy, łamiąc magiczną granicę 40 godzin! Wielkiej radości towarzyszył ból i nieludzkie zmęczenie. Powtarzał sobie wówczas: „Nigdy więcej! Przejechałem, coś sobie udowodniłem i wystarczy”. Dziś dodaje: „A po tygodniu zaczyna się rozmyślać, że przecież można jeszcze lepiej pojechać”.

Służba i rodzina

Płk Szymon Koziatek nie ukrywa, że uprawianie kolarstwa szosowego na amatorskim, ale wysokim poziomie wymaga samozaparcia, konsekwencji i dobrego gospodarowania czasem. Podkreśla, że wyżej od swej pasji stawia obowiązki służbowe, a pogodzenie jednego z drugim wcale nie jest łatwe. Czy pozostaje jeszcze w tym wszystkim czas na życie rodzinne? „Rodzina, co nie jest proste, jakoś moją pasję toleruje. A nadto, wbrew pozorom, trening nie zabiera tak wiele czasu, wystarczą dwie, trzy godziny dziennie w tygodniu i cztery, pięć godzin w weekendy”.

Nie boleje nad tym, że synowie nie podzielają jego pasji: „Wyrosłem z przelewania swoich ambicji na dzieci. Na razie one mają inne fascynacje. Zresztą, może nic straconego, bo sam zacząłem na poważnie jeździć po trzydziestce. Byłem jednak wzruszony, kiedy uczestniczyłem w przysiędze Jakuba, mojego starszego syna, w Wyższej Szkole Ofierskiej Wojsk Lądowych, której poprzedniczkę, Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Zmechanizowanych, przed laty ukończyłem. Zastrzegam, że nie namawiałem go zbyt mocno na wstąpienie do wojska”.

Kategoria solo

Wracając do sukcesów… Nasz bohater mógłby powiedzieć, jak biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk w znanej reklamie: „Nic mi się nie udało…”. W supermaratonach kolarskich można bowiem pechowo przegrać, ale nie szczęśliwie wygrać, bo sukces wykuwa się podczas żmudnej harówki. I trzeba wiedzieć, jak to robić: „W ciągu ostatnich dwóch lat zmieniłem system treningu. Wcześniej kręciłem wiele kilometrów, ale bez odpowiedniego natężenia, z tętnem 120–130 uderzeń na minutę; wtedy nie zwiększa się wydolności. Teraz jeżdżę krócej, 70–80 km, ale bardzo intensywnie”.

Szymon Koziatek na swój najdłuższy dystans wybrał kategorię solo. Uważa, że tak jest lepiej, bo można utrzymywać własne tempo, regulować postoje, działać cały czas zgodnie z własną fizjologią i psychiką. W grupie oczywiście zyskuje się na pracy zespołowej, zmianach na prowadzeniu, „trzymaniu koła”. Gdy jednak trafi się na mocniejszych, to dojedzie się solo albo wcale. Jeśli na słabszych… to może być jeszcze gorzej. Ma świadomość swoich ograniczeń. Jest wysoki, mocnej budowy, co stanowi pewien kłopot w górach: „Jeżdżę w górskim terenie w miarę dobrze, nawet coraz lepiej, ale mając wagę »startową« około 78 kg, ze znacznie lżejszymi rywalami nie daję sobie rady. Nie mogę się jednak za bardzo odchudzać, bo to oznacza spadek mocy. W kolarstwie warunki fizyczne w jakiś sposób wyznaczają zawodnikom miejsce”.

Wiek dojrzały             

Szymon Koziatek jeszcze być może nie powiedział ostatniego słowa, bo ma dopiero 44 lata, ciągły progres formy i idące za nim rezultaty. Owszem, czuje na plecach oddech zawodników z młodszego pokolenia, obserwuje ogólny wzrost poziomu, bo w tym roku 12 kolarzy na tysiąckilometrowym dystansie Bałtyk – Bieszczady zeszło poniżej 40 godzin, czyli tylu, ilu przez wszystkie dotychczasowe edycje, ale to wszystko razem nie jest powodem do obaw.

Po pierwsze, na kilkusetkilometrowych dystansach moc jest ogromnie potrzebna, ale jeździ się przede wszystkim „na charakterze”. Po drugie, dopóki dopisuje zdrowie, kalendarz nie stanowi bariery. Kategorie wiekowe zaczynają się od lat 20 i idą co dziesięć, aż do plus 70! Z podziwem i szacunkiem patrzy na starszego o 30 lat Jana Ambroziaka, kończącego etapy giga na zupełnie niewyczynowym rowerze. Senior w okularach jak spodki i spodniach w kratkę na co dzień przemierza dwustukilometrowe dystanse, handlując dewocjonaliami. Nie jest przy tym najstarszy w peletonie, superseniorem jest bowiem Mieczysław Frankowski, 84-latek, całkiem nieźle radzący sobie na dystansach 70–80 km.

A w zeszłym roku zaczął „na poważnie” startować emerytowany płk Straży Granicznej Jan Doroszkiewicz. W tym sezonie ukończył wszystkie maratony, z Bałtykiem – Bieszczadami włącznie, a nadto przejechał coroczny maraton rowerowy dookoła Polski. Jego uczestnicy pokonali w trzy tygodnie ponad 4 tys. km, a oprócz tego, jadąc przez góry, zaliczyli wszystkie najtrudniejsze podjazdy. W sumie około 20 tys. m przewyższeń. Kolarstwo długodystansowe wyraźnie jest dyscypliną wieku dojrzałego.

Autor: Piotr Bernabiuk - Polska Zbrojna

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:YvKKaG8N1YIJ:polska-zbrojna.pl/home/articleinmagazineshow/14647%3Ft%3DNIC-MI-SIE-NIE-UDALO+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

 

http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/najnowsze/uroczyscie-wreczono-awanse-generalskie-g2018-03-01/

 

http://www.mon.gov.pl/multimedia/foto/uroczyscie-wreczono-awanse-generalskie-c2018-03-01/

Zdjęcia: por. Robert Suchy/CO MON

Zdjęcie nr2 - gen. bryg. Szymon Koziatek stoi szósty od lewej strony

 

 

 

   

Pilny komunikat ws. fotowoltaiki, solarów, pomp ciepła

Wpisany przez Mariusz Golenia poniedziałek, 26 lutego 2018 16:56

KOMUNIKAT UM w Zawierciu ws. odnawialnych źródeł energii

Mieszkańców, którzy złożyli deklaracje o dofinansowaniu instalacji odnawialnych źródeł energii (OZE ) oraz zawarli umowy na wykonanie uproszczonej dokumentacji (raport z inspekcji), informujemy, że Gmina Zawiercie jest obecnie na etapie przygotowywania wniosku zbiorczego, do złożenia w Urzędzie Marszałkowskim.
Termin naboru wniosków, początkowo określony na 26 marca br. - został ostatecznie ustalony na dzień 29 maja 2018 r.

Wydział Inwestycji i Projektów zaprasza mieszkańców, którzy są na liście podstawowej, do Wydziału (pokój 209 ), tel. 32 494 12 45 - nie później niż do dnia 20 kwietnia, w celu podpisania umowy na udostępnienie części dachu lub terenu, potrzebnego do montażu instalacji.

Mieszkańcom zostaną również przekazane raporty z inspekcji terenowej, za które już dokonali opłaty.

źródło: www.zawiercie.eu - link:  http://www.zawiercie.eu/aktualnosci/6326

   

Utwory TSK z okazji 825-lecia lokacji Kromołowa

Wpisany przez Mariusz Golenia poniedziałek, 19 lutego 2018 12:05

Zachęcamy z zapoznaniem się i nauczeniem utworów w związku z rokiem 825-lecia lokacji naszej miejscowości. Autorami utworów są członkowie Towarzystwa Sympatyków Kromołowa, którzy chcieliby je śpiewać podczas spotkań przy źródle, w czasie festynów, które w tym roku odbędą się w Kromołowie. Przez cały rok trwania jubileuszu, a co najmniej do końca świata i o jeden dzień dłużej...

PIOSENKA O KROMOŁOWIE

Tyle lat, tyle lat upłynęło
Wiele się już pokoleń zmieniło.
Tylu nowych mieszkańców przybyło
W Kromołowie nad Wartą tu.

Naszą chlubą są źródła rzeki Warty,
Piękny kościół, pałacyk i rynek.
Uczy się tego w miejscowej szkole
Od najmłodszych lat każdy synek

Ref. 2 razy
Śpiewajmy więc! Wiwat Kromołów nasz.
To najpiękniejsza z dat ponad osiemset lat
Chcę mieszkać tu, gdzie żył mój ojciec i dziad.
Kromołów mój, życzę Ci 1000 lat!

Mijały wieki i całe lata,
Nasza historia jest bardzo bogata.
Były wojny, pożogi, powodzie,
Lecz nie upadła nadzieja w narodzie.

Pokazaliśmy nie raz i nie dwa,
Jak o naszą miejscowość się dba.
Każdy z naszych mieszkańców to wie,
Ile u nas dzieje się.


Ref. 2 razy
Śpiewajmy więc! Wiwat Kromołów nasz.
To najpiękniejsza z dat ponad osiemset lat.
Chcę mieszkać tu, gdzie żył mój ojciec i dziad.
Kromołów mój, życzę Ci 1000 lat!

Autor tekstu: Czesława Bąba
Melodia według piosenki: Tyle dni, tyle dni utraciłem

PŁYNIE WARTA PŁYNIE ...

Płynie Warta płynie
Przez pół Polski płynie - bis

2 x U źródeł Kromołów
Osiemset lat słynie

Historię bogatą
Kromołów posiada - bis

2 x Pamiętał ją dziad mój
Pamięta i tata

Rzemieślnicy kupcy
Dawniej tu mieszkali - bis

2 x Suknem, piwem, płótnem
Chętnie handlowali

Społeczność żydowska
W Kromołowie żyła - bis

2 x Sklepy posiadała
Handlem się trudniła

Arianie tu byli
Kalwinizm szerzyli - bis

2 x Szybko się wynieśli
Wiernych nie zdobyli

Powstania i wojny
Tędy przechodziły - bis

2 x Ludność zubożyły
Zabytki zniszczyły

Nasz Kromołów kwitnie
Pięknie się rozwija - bis

2 x Ludność tu przyjazna
Rozwojowi sprzyja

Autor: Stefan Walęga
Melodia według piosenki: Płynie Wisła płynie …

Do pobrania:
"Piosenka o Kromołowie" tekst w postaci PDF
"Piosenka o Kromolowie" nagranie w postaci M4a
"Płynie Warta płynie..." tekst w postaci PDF
"Płynie Warta płynie..." nagranie w postaci M4a

 

   

Gala plebiscytu Sportowiec Roku 2017

Poprawiony: wtorek, 20 lutego 2018 20:40 Wpisany przez Mariusz Golenia wtorek, 20 lutego 2018 17:51

W sobotę (17 lutego) na Stadionie Śląskim odbyła się uroczysta gala podsumowująca wyniki Plebiscytu Dziennika Zachodniego Sportowiec, Trener i Drużyna Roku 2017 województwa śląskiego. W gali uczestniczyli przedstawiciele Źródła Kromołów, które przypomnijmy zwyciężyło w następujących kategoriach:

  • LKS Źródło Kromołów (Drużyna Roku 2017 - powiat zawierciański)
  • Mateusz Skrzypek (Sportowiec Roku 2017 - powiat zawierciański)
  • Bogdan Szadkowski (Trener Roku 2017 - powiat zawierciański)
  • Damian Kot (Trener Młodzieży Roku 2017 do lat 18 - powiat zawierciański)

Podczas gali uhonorowano zwycięzców w głosowaniu etapu powiatowego, a także nagrodzono najlepszych w poszczególnych kategoriach w finale wojewódzkim. Ogłoszono też wybór Kapituły Plebiscytu. Kapituła, oprócz wyboru Sportowca (Justyna Święty-Ersetic, biegaczka, AZS AWF Katowice), Trenera (Marcin Brosz, trener piłkarzy Górnika Zabrze) i Drużyny Roku (drużyna piłkarzy nożnych Górnika Zabrze), wskazała też Sportowe Wydarzenie Roku, którym zostało otwarcie zmodernizowanego Stadionu Śląskiego. 

Podczas plebiscytowej gali wręczono również nagrody Marszałka Województwa Śląskiego za wybitne osiągnięcia sportowe w 2017 roku. 

Wybrany przez Kapitułę Trener Roku Marcin Brosz z Górnika Zabrze przekazał swoją nagrodę, czek 5 tys. zł, dla zabrzańskiego Domu Dziecka.

Gala była również znakomitą okazją do zamienienia kilku słów z reprezentantami Górnika Zabrze tj. kapitanem zespołu Szymonem Matuszkiem, Igorem Angulo oraz trenerem Marcinem Broszem, który zaprosił zawodników klubu z najstarszej dzielnicy Zawiercia na mecz 14-krotnego mistrza Polski.

Obszerna galeria i relacja z gali dostępne są na stronie internetowej Dziennika Zachodniego: http://www.dziennikzachodni.pl/sport/a/plebiscyt-sportowiec-roku-2017-dziennika-zachodniego-gala-na-stadionie-slaskim-laureaci-nagrodzeni-gornik-zabrze-druzyna-roku,12941476/

O gali przeczytasz także na tronie Polskiego Radia Katowice: https://www.radio.katowice.pl/zobacz,34779,Sportowiec-Roku-Plebiscyt-rozstrzygniety-audio-foto-video-.html#.WoqO7-s1_mG  

Tekst / zdjęcia: Paweł Kwapisz / Arek Gola - Dziennik Zachodni

 

 

   

Pomóżmy Eli

Wpisany przez Mariusz Golenia czwartek, 15 lutego 2018 16:34

   

Strona 8 z 79

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
joomla template